Jeszcze kilka lat temu różnice pomiędzy seriami 6M i 6R były wyraźne i łatwe do wskazania, zarówno pod względem konstrukcji, jak i komfortu pracy. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a oferta ciągników John Deere uległa sporym zmianom wraz z rozwojem technologii i oczekiwań użytkowników. Artykuł powstał na podstawie publikacji z najnowszego wydania kwartalnika “Spichlerz”, a jego celem jest uporządkowanie zmian, które sprawiły, że granica pomiędzy seriami 6M i 6R stała się znacznie mniej oczywista.
Kilkanaście lat wstecz – punkt odniesienia dla zmian
Aby dobrze zrozumieć, jak bardzo zmieniła się dzisiejsza oferta ciągników amerykańskiego producenta, warto cofnąć się o kilkanaście lat. Dla wielu rolników naturalnym punktem odniesienia pozostaje John Deere 6830 Premium produkowany w latach 2006-2012. Ciągnik ten o mocy znamionowej 140 KM, uchodził wówczas za solidną, a często zwyczajnie optymalną maszynę dla średnich gospodarstw.
Zestawiając go z aktualnym modelem 6M 145 (rok modelowy 2024), różnice widać przede wszystkim w parametrach trakcyjnych. Choć nowy ciągnik ma jedynie nieznacznie wyższą moc znamionową, to dzięki większemu rozstawowi osi – o 11 cm – może zostać dociążony o nawet 12,4 t, podczas gdy starszy model oferuje w tym obszarze możliwości do 11 t. (tab. 1). W praktyce oznacza to lepszą trakcję i skuteczniejsze przenoszenie siły uciągu na podłoże w 6M 145.


Jak zacierały się różnice pomiędzy serią 6M i 6R?
Jeszcze kilka lat temu ciągniki 6M i 6R różniły się praktycznie na każdym etapie specyfikacji technicznej. Inne silniki, przekładnie, osie, układy hydrauliczne, a także zupełnie inny standard kabiny i oświetlenia sprawiały, że były to dwa odrębne typy maszyn, kierowane do różnych grup użytkowników.
Z czasem jednak seria 6M zaczęła stopniowo zbliżać się do rozwiązań znanych z 6R. Dobrym przykładem jest tu tylna oś nowej generacji, stosowana w najnowszych modelach 6M (rok modelowy 2025/2026). Zmiana sposobu smarowania kół zębatych – z kąpieli olejowej na smarowanie natryskowe – pozwoliła lepiej zarządzać olejem w całym układzie.
Efekt? Wyraźnie poprawione parametry hydrauliki. Model 6M 155 wyposażony jest w pompę o wydatku 155 l/min, a co istotne, nowy układ pozwala na oddanie większej ilości oleju na zewnątrz nawet bez dodatkowego zbiornika. Analogiczne parametry uzyskał również model 6M 145 w najnowszej odsłonie.
Dziś podstawowe dane techniczne obu serii są bardzo zbliżone, a w wielu obszarach wręcz identyczne (tab. 3). W praktyce oznacza to, że jeżeli użytkownikowi nie zależy na zaawansowanej automatyzacji i najwyższym poziomie komfortu, ciągnik 6M poradzi sobie z tymi samymi maszynami towarzyszącymi co 6R, oferując jednocześnie bardziej przystępny poziom inwestycji.

Kabina – obszar, w którym różnice są nadal wyraźne
Największe różnice pomiędzy obecnie produkowanymi obecnie modelami 6M 155 i 6R 155 wciąż dotyczą kabiny. W serii 6M mamy do czynienia z konstrukcją 6-słupkową, amortyzowaną mechanicznie, o kubaturze 2,7 m3. W serii 6R dostępne są kabiny 5- lub 4-słupkowe z amortyzacją hydrauliczną i wyraźnie większą przestrzenią – 3,3 m3.
Różnice obejmują również wyposażenie dodatkowe. W 6R dostępne jest bardziej rozbudowane oświetlenie, hydrauliczne amortyzatory ramion tylnego TUZ oraz możliwość sterowania ich stabilizacją bezpośrednio z kabiny. Operator ma także dostęp do informacji o stanie oleju silnikowego i płynu chłodniczego na wyświetlaczu CommandCenter.
Komfort pracy podnosi lepszy fotel operatora oraz system multimedialny z integracją telefonu. Kluczową przewagą 6R pozostaje zintegrowany z podłokietnikiem joystick CommandPro oraz wyświetlacz G5 Plus, które umożliwiają pełną obsługę systemów automatyzacji iTEC. W serii 6M zastosowano mniejszy podłokietnik, bez możliwości integracji tych elementów, co ogranicza dostępność zaawansowanych funkcji. Co prawda model 6M 155 może zostać wyposażony w wyświetlacz G5 lub G5 Plus Universal, jednak pełnią one rolę dodatkowego terminala o mniejszym zakresie funkcji.
EZ Ballast – rozwiązanie dostępne w ciągnikach 6R
Warto wspomnieć również o opcji EZ Ballast, dostępnej w modelach 6R 230 i 6R 250. System ten umożliwia szybkie zaczepienie i odczepienie obciążnika o masie 1700 kg bez opuszczania kabiny, wyłącznie za pomocą hydrauliki. To rozwiązanie szczególnie doceniane w gospodarstwach, gdzie ciągnik wykonuje na przemian prace lekkie i ciężkie, a szybka zmiana konfiguracji ma realne znaczenie dla wydajności.
Decyzja zakupowa: moc, uciąg czy komfort?
Aktualne porównanie serii 6M i 6R prowadzi do wniosku, że pod względem wydajności i możliwości trakcyjnych różnice, które kiedyś były oczywiste, w dużej mierze zniknęły. W ciężkich pracach polowych, takich jak uprawa bezorkowa, oba ciągniki wykonują porównywalną pracę.
Jeżeli jednak ciągnik ma często pracować z maszynami napędzanymi od WOM lub intensywnie uczestniczyć w transporcie, przewagę zyskuje seria 6R dzięki systemowi zarządzania mocą IPM, który pozwala wygenerować dodatkową moc. Dla użytkowników stawiających na komfort, ergonomię i automatyzację wybór również będzie oczywisty.
Z kolei seria 6M oferuje bardzo szeroką gamę – aż 17 modeli, w tym topowy 6M 250 o mocy znamionowej 250 KM. Patrząc z perspektywy lat, można zauważyć, że dzisiejsza seria 6M funkcjonalnie odpowiada temu, czym kiedyś była seria 7, co tylko potwierdza, jak bardzo zmienił się układ sił w ofercie ciągników John Deere.
Źródła treści i obrazów:
- Spichlerz – czasopismo branżowe; wydanie styczeń – marzec 2026.